
1909-02-07 1984-09-30
Jak trudno czasami mierzyć zasługi świadczy biografia poetki i dramatopisarki Anny Świrczyńskiej. W czasie wojny sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim, jednak krytycznie nastawiona do jego sensowności. Po wojnie sprzyjająca polityce władz komunistycznych, chociażby przez poparcie dla pokazowego procesu duchownych kurii krakowskiej w 1953 roku. Uważana za Miłosza za wielką odnowicielkę poetyckiej polszczyzny. W poglądach zdecydowana feministka...
Anna Świrszczyńska przyszła na świat w Warszawie, 7 lutego 1909 roku. Była córką malarza, rzeźbiarza i etnografa Jana Świerczyńskiego - jej nazwisko jest wynikiem metrykalnej pomyłki, której nigdy nie sprostowała - i Stanisławy z Bojarskich. Dzisiaj znana jest jako polska poetka, prozaik i dramatopisarz. Od najmłodszych lat związana była ze sztuką. Wychowanie w pracowni malarskiej, gdzie więcej było sztuki, niż środków do życia odcisnęło na niej swoje piętno.
Bardzo dużą wagę przyłożono także do jej edukacji, dzięki czemu poetka w 1927 roku zdała maturę i rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Anna Świrszczyńska zaczęła podejmować wtedy pierwsze próby literackie. Jej wiersze publikowane były w takich czasopismach jak „Płomyk” czy „Wiadomości Literackie”.
Debiutowała wierszem "Śnieg" w 1930 roku w "Płomyku", ale za właściwy debiut uważała wiersz "Południe", za który otrzymała nagrodę w Turnieju Młodych Poetów w "Wiadomościach Literackich", druk w tym piśmie w roku 1934. Jednocześnie, co dalej będzie robić przez całe życie, publikuje utwory dla dzieci bajki i opracowania legend, wiele poświęconych historii Polski i historii Słowian. W roku 1936 wydaje pierwszy tom "Wiersze" i proza i zostaje członkiem ZZLP. Pracuje w "Małym Płomyczku". W czasie wojny pracowała jako robotnica, kelnerka, salowa w szpitalu. Po wojnie stale współpracowała z Polskim Radiem, pisała scenariusze do filmów animowanych, sztuki poetyckie.
W 1936 została członkiem Związku Zawodowego Literatów Polskich i rozpoczęła tworzenie utworów dla dzieci. W tym samym roku ukazała się jej pierwsza książka „Wiersze i proza”. Do wybuchu II wojny światowej była redaktorką „Małego Płomyczka” i publikowała swoje prace w „Płomyku”, „Płomyczku”, „Kurierze Warszawskim Dzieciom” i oczywiście w „Małym Płomyczku”.
Podczas okupacji żyła w stolicy podejmując się różnych prac dorywczych, nie rezygnując przy tym z pisania wierszy i dramatów. Wzięła udział w powstaniu warszawskim, a po jego upadku wyjechała najpierw do Sochaczewa, a ostatecznie - do Krakowa. Rozwinęła tam swoją karierę literacką, pracując m. in. w „Dzienniku Polskim” i „Tygodniku Powszechnym”, była także kierownikiem literackim Państwowego Teatru Młodego Widza w Krakowie.
W kolejnych latach, od 1951 r. zajmowała się wyłącznie tworzeniem własnego dorobku. Anna Świrszczyńska poruszała w swoich utworach szeroką tematykę, skupiając się zwłaszcza na motywie kobiety i bajkach dla dzieci. Jej tomy - "Jestem baba" (1972) i "Budowałam barykadę" (1974) - stanowiły jednoosobową rewolucję. Ona pierwsza w poezji polskiej zaczęła o losie kobiety i jej uczuciach mówić własnym głosem kobiety. Czesław Miłosz w swojej książce o Świrszczyńskiej "Jakiego to gościa mieliśmy" przyznał się, że musiał pokonywać pewne męskie uprzedzenia, by dobrze zrozumieć feminizm Świrszczyńskiej. Uznał ją jednak, obok Mirona Białoszewskiego, za wielką odnowicielkę poetyckiej polszczyzny. W poezji Świrszczyńskiej kobieta rodzi nie tylko dzieci, ale i świat. Występuje w wielu różnych rolach, bardzo często wyrażone są one w pierwszej osobie: matka, córka, kochająca, pożądająca, czuła i rozpaczająca, opłakująca zmarłych, opiekująca się rannymi, zwariowana albo bardzo praktyczna.
Powojenne polityczne wybory poetki nie były trafne, o czym świadczy podpisanie przez nią rezolucji krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich z 8 lutego 1953 roku, wyrażającej poparcie dla władz PRL po skazaniu w procesie pokazowym duchownych kurii krakowskiej. List ten podpisali m.in. Jan Błoński, Karol Bunsch (legionista Piłsudskiego i weteran wojny polsko-bolszewickiej), Władysław Dobrowolski (także weteran wojny polsko-bolszewickiej), Leszek Herdegen, Jalu Kurek, Sławomir Mrożek, Stefan Otwinowski i Wisława Szymborska. Z drugiej jednak strony pisała na przykład o Powstaniu Warszawskim nie z pozycji komunistycznej propagandy, ale z pozycji świadka – uczestniczyła w nim jako sanitariuszka AK. Widać to w niemal w każdym jej wierszu.
Jej stosunek do Powstania - co trzeba jasno powiedzieć - był krytyczny. Jednym z najbardziej oskarżycielskich pod adresem dowództwa AK wierszy Świrszczyńskiej jest wiersz „Żołnierz mówi do generała”. Bohaterem tego wiersza jest gen. Antoni Chruściel „Monter” (1895-1960) – dowódca Okręgu Warszawskiego AK, uhonorowany za powstanie trzecim krzyżem Orderu Virtuti Militari:
„Chodź ze mną, generale.
Pójdziemy razem
zdobywać pięściami
karabiny maszynowe i armaty.
Kazałeś mi przecież zdobywać pięściami
karabiny maszynowe i armaty”.
Sytuacja przedstawiona w wierszu „Żołnierz mówi do generała” odnosi się do odprawy dowództwa Okręgu Warszawskiego AK z 27 lipca 1944 roku. Antoni Chruściel „Monter” zażądał na niej wykonania zadań, jakie w związku z planowanym powstaniem wyznaczył Obwodom, a dowódcy Obwodów oświadczyli, że zadania te są niewykonalne z powodu braku broni i amunicji.
Trzydzieści lat zabrało Świrszczyńskiej stworzenie nowego języka do wyrażenia przeżyć powstania warszawskiego. Już w czasie okupacji czuła, że język jej przedwojennej poezji nie wystarcza na opisanie rzeczywistości, mimo że w czasie okupacji zdobyła nagrody na konspiracyjnych konkursach literackich, 1942 - za wiersz "Rok 1941" i 1943 - za dramat "Orfeusz". Potem poszukiwała nowej formy. W końcu ogołociła swój język ze wszystkich metafor i porównań, porzuciła formę groteski i stylizacje na staropolszczyznę. Skróciła zdania. Bez stworzenia języka kobiety nie stworzyłaby języka przeżycia powstania. Bez przeżycia powstania warszawskiego być może w ogóle nie szukałaby nowej formy. Posunęła się do takiej intensywności uczuć i takich opisów ciała, że często oskarżana była o ekshibicjonizm. Sama uważała, że posuwa się do jego granicy.
Do jej prac należą również: „Szczęśliwa jak psi ogon” (1978), „Jak myszy zjadły Popiela” (1963), „Pan Twardowski i inne opowieści” (1984), "Teatr poetycki" (1984).
Anna Świrszczyńska zmarła 30 września 1984 r. w Krakowie, gdzie została pochowana na Cmentarzu Rakowickim.
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.