
1922-12-14
14 grudnia 1922 roku prezydent Gabriel Narutowicz przejął władzę z rąk Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. „Ja oficer czynnej służby, który nigdy przed nikim nie stawał na baczność, staję na baczność przed Polską, którą Ty reprezentujesz” – powiedział Piłsudski do Narutowicza podczas uroczystości w Belwederze. Jego wybór był wielkim zaskoczeniem. Od kilku dni w Warszawie trwały gwałtowne protesty. W ulicznym starciu przeciwników i obrońców Narutowicza zginęła jedna osoba, a wiele innych zostało rannych.
Pod koniec listopada 1922 r. dla obserwatorów sceny politycznej było jasne, że zdecydowanym faworytem zbliżających się wyborów na prezydenta II RP przeprowadzanych przez Zgromadzenie Narodowe będzie dotychczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski.
Ku zaskoczeniu wielu 4 grudnia Piłsudski spotkał się z przedstawicielami lewicy i stronnictw ludowych. Jak wspominał Stanisław Wojciechowski, Piłsudski długo rozwodził się o niewielkich uprawnieniach urzędu głowy państwa i ostatecznie oświadczył, że nie będzie kandydował. „Radził wybrać człowieka, który by miał lekką rękę, potrzebną dla wprowadzenia kompromisu, i unikać kandydatur o wybitnie partyjnym zabarwieniu” – zapisał Wojciechowski.
W jednym z wywiadów mówił, że mijający rok był dla niego niezwykle trudny, i podkreślał swoje obrzydzenie wobec życia politycznego w Polsce. „Jestem ciągle zwierzyną w klatce, do której każdy śmierdziuch strzelać może” – mówił. W tych słowach widoczna jest późniejsza ostra krytyka parlamentaryzmu, która nasili się po szoku, którym dla Piłsudskiego było zamordowanie Narutowicza.
Skonfundowana decyzją Piłsudskiego lewica nie miała po swojej stronie wyraźnego faworyta. W tej atmosferze Stanisław Thugutt z PSL-Wyzwolenie niespodziewanie wysunął kandydaturę ministra spraw zagranicznych Gabriela Narutowicza. Wybitny inżynier, budowniczy hydroelektrowni podczas I wojny światowej działał w Szwajcarskim Komitecie Generalnym Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Jesienią 1919 r. wrócił do Polski, gdzie włączył się w odbudowę kraju. W roku 1920 został ministrem robót publicznych i funkcję tę sprawował w rządach Władysława Grabskiego, Wincentego Witosa oraz pierwszym i drugim gabinecie Antoniego Ponikowskiego. 28 czerwca 1922 r. został ministrem spraw zagranicznych w istniejącym 10 dni rządzie Artura Śliwińskiego i pełnił ją również w radzie ministrów Juliana Ignacego Nowaka. „Od pierwszego niemal wejrzenia zrobił na mnie wrażenie człowieka o bardzo głębokiej i bardzo subtelnej kulturze umysłu i charakteru” – wspominał Thugutt, dodając jednoczęsnie, że że Narutowicz ma bardzo niewielkie doświadczenie polityczne. Pierwotnie Narutowicz nie zyskał także poparcia Piłsudskiego, który w rozmowie z szefem MSZ stwierdził, że najlepszym kandydatem na głowę państwa będzie Stanisław Wojciechowski. Obrazu sytuacji dopełnia wahanie samego Narutowicza i to można powiedzieć do ostatniej chwili, do 9 grudnia, gdy w gmachu Sejmu trwały przygotowania do wyborów.
Posiedzenie Zgromadzenia Narodowego rozpoczęło się w południe 9 grudnia. Do wyborów zgłoszono pięciu kandydatów. Mniejszości narodowe zgłosiły kandydaturę Jana Baudouina de Courtenaya, socjaliści Ignacego Daszyńskiego, ludowcy z „Piasta” Stanisława Wojciechowskiego, ludowcy z „Wyzwolenia” Gabriela Narutowicza, a narodowa demokracja i inne frakcje prawicowe Maurycego Zamoyskiego.
W pierwszym głosowaniu zwyciężył Zamoyski, ale nie uzyskał większości. Przedostatnie miejsce zajął Narutowicz, ostatnie Daszyński. W kolejnych dwóch głosowaniach Zamoyski utrzymał stabilne poparcie, ale znacząco rosły szanse Narutowicza. Przed czwartym głosowaniem uformował się nieformalny sojusz lewicy, ludowców i mniejszości narodowych, którego celem było zablokowanie zwycięstwa Zamoyskiego. Prawica błędnie zakładała, że Witos nie poprze Narutowicza. W celu wyeliminowania Wojciechowskiego kilku jej posłów zagłosowało na Narutowicza, aby zmusić ludowców do poparcia Zamoyskiego w ostatnim głosowaniu. Te rachuby okazały się błędne. Wybory rozstrzygnęły się w piątym głosowaniu. Zamoyski otrzymał 227 głosów, Narutowicz 289, 29 posłów z Narodowej Partii Robotniczej i „Piasta” oddało puste kartki. Na zwycięską większość złożyły się głosy lewicy, ludowców oraz mniejszości narodowych.
O 19.30 Narutowicz telefonicznie otrzymał informację o wyborze. „Co wyście mi narobili” – powiedział. Szybko zwołał spotkanie swoich współpracowników z MSZ, którzy doradzali mu przyjęcie wyboru. Kilkanaście minut później do gmachu ministerstwa przybyli marszałkowie obu izb parlamentu oraz premier Julian Nowak. Narutowicz zgodził się na objęcie urzędu. Zaprzysiężenie na urząd wyznaczono na poniedziałek 11 grudnia.
Ulica warszawska zareagowała na wybór manifestacjami przeciwników Narutowicza. W niedzielę 10 grudnia miało miejsce przemówienie gen. Józefa Hallera, który określił wybór nowej głowy państwa jako próbę narzucenia Polsce prezydenta. Inni mówcy wzywali do zablokowania zaprzysiężenia Narutowicza.
11 grudnia od rana na ulicach wrzało. Tłum wznosił wrogie wobec Narutowicza hasła i atakował posłów zmierzających do Sejmu. W ten sposób mogło dojść do zerwania kworum, ponieważ wcześniej bojkot ceremonii ogłosiła endecja. Najbardziej dramatyczny przebieg miały starcia pomiędzy protestującymi a bojówkami PPS, które przybyły, aby uwolnić swoich posłów więzionych w bramach. W strzelaninie zginęła jedna osoba, 26 zostało rannych. W Alejach Ujazdowskich powóz prezydenta musiał oczekiwać na rozebranie przez żołnierzy barykad ustawionych z ławek parkowych. Do Sejmu dotarł kilka minut po 12. „Raczej życie oddam, aniżeli zrzeknę się w tych warunkach urzędu” – miał powiedzieć Narutowicz po przybyciu do Sejmu do szefa Kancelarii Cywilnej Naczelnika Państwa Stanisława Cara.
Posiedzenie otworzył marszałek Sejmu Maciej Rataj, który zapytał, czy prezydent elekt jest gotowy do złożenia przysięgi. Według protokołu Zgromadzenia Narodowego Narutowicz wymówił ją mocnym i donośnym głosem. Po jej złożeniu w połowie pustej sali rozległy się okrzyki na cześć nowej głowy państwa.
Nowy prezydent formalnie przejął obowiązki od Naczelnika Państwa 14 grudnia, po krótkiej uroczystości w Belwederze. W ten sposób rozpoczynała się prezydentura Gabriela Narutowicza zakończona dramatem w warszawskiej Zachęcie 16 grudnia 1922 r.
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.