
1939-08-28 0000-00-00
Niemieckie akcje dywersyjne w 1939 roku
Jak powszechnie wiemy II wojna światowa rozpoczęła się ostrzałem Westerplatte 1 września 1939, ale mniej lub bardziej udane próby akcji dywersyjnych pojawiły się już wcześniej. Oto historia wydarzenia, które można uznać za początek niemieckiej agresji na Polskę. Był to zamach bombowy na tarnowskim dworcu kolejowym.
24 sierpnia 1939 roku przez radiostację wrocławską popłynął w eter lakoniczny komunikat wygłoszony w języku niemieckim: „Herr Doktor Funk soll an die Arbeit gehen”. Był to znak dla grup dywersantów niemieckich, by przystępowali do planowanych wcześniej akcji, mających zdestabilizować strategiczne miejsca, w których operowała polska armia i przemysł.
W Gliwicach przebywał wówczas Antoni Guzy, który przydzielony został do dywersji w Tarnowie. Na znak dany przez rozgłośnię spakował dwie walizki i ruszył w kierunku Małopolski.
28 sierpnia 1939 roku. Z Tarnowa wyjechały pociągi z ostatnimi zmobilizowanymi jednostkami wojskowymi, kilka godzin później doszło do tragedii. O godzinie 23:18 – na dworcu kolejowym w przechowalni bagaży nastąpił wybuch bomby zegarowej. Pod gruzami zniszczonego dworca zginęło 20 osób przebywających w poczekalni bądź restauracji trzeciej klasy, a 35 zostało rannych. Straty w ludziach byłyby z pewnością większe, gdyby wybuch nastąpił podczas postoju na stacji transportu wojskowego, lub bezpośrednio po przyjeździe pociągu ze stacji Kraków. Ośmiominutowe opóźnienie tego pociągu niewątpliwie uchroniło wielu pasażerów od obrażeń, jakich doznaliby kierując się do wyjścia koło przechowalni bagaży.
Jak się okazało w czasie śledztwa i przesłuchań zatrzymanego wówczas Antoniego Guzego zamieszkałego w Bielsku, tego aktu terrorystycznego dokonała grupa kolonistów z bielskiego i mieleckiego. Byli to ludzie przeszkoleni w Niemczech i zaopatrzeni w materiały wybuchowe. Guzy sam przyjechał do Tarnowa i to on zostawił dwie walizki wypełnione materiałem wybuchowym. 1 września został tymczasowo aresztowany, po rozpoczęciu wojny został wywieziony z Tarnowskiego na wschód i ślad po nim zaginął. Według niepotwierdzonych informacji zginął na początku września 1939 roku.
(..) Ponieważ wypadek pociągnął za sobą ofiary co sam widziałem czynu swego żałuję. wyznaje Antoni Guzy zatrzymany na miejscu zamachu. Dlaczego nie uciekł? Nieco światła rzucają na tą sytuację zeznania Guzego
Przygotowania, wykonanie bomby nastąpiło wcześniej, ale dla Antoniego Guzego zadanie rozpoczęło się przed południem 28 sierpnia w Bielsku. O 11:30 spotyka się z Neumanem i o 12:13 razem wyruszają pociągiem do Krakowa. W Krakowie idą na kawę do restauracji. Następnie według relacji oskarżonego przechodzą na dworzec kolejowy. Dwie walizki wypełnione materiałem wybuchowym czekają już w przechowalni. – Neuman wskazując te walizy dał mi polecanie, by je najbliższym pociągiem zawieść do Tarnowa i tam złożyć w przechowalni bagażu – zeznaje. Guzy nie zdąża jednak na pociąg do Tarnowa i po 20:00 wsiada do taksówki. Za podróż płaci 80 złotych. – Po przyjeździe do Tarnowa pod dworzec kolejowy osobiście walizy zaniosłem do poczekalni 3 klasy, znajdującego się tam bagażowego zapytałem o przechowalnie (…) poleciłem mu walizy zanieść do przechowalni (…) Bagażowemu za tę usługę zapłaciłem 50 gr.
Zaskakujące jest dalsze zachowanie Guzego. Idzie do dworcowej restauracji (ta, która zostanie zniszczona) spokojnie wypija piwo, po czym spaceruje w okolicach plant kolejowych. Choć w przechowalni bagażu tyka zegar bomby wraca na tarnowski dworzec i za siedem złotych kupuje bilet na lux-torpedę do Krakowa. Ma ona odjechać parę minut po 23. Wszystko wskazuje więc na to, że Neuman chciał, aby Guzy zginął podczas zamachu czekając na pociąg. Tym samym pozbyłby się jedynego wykonawcy zamachu. Zamiast oczekiwanego pociągu Guzy z drugiego peronu widzi eksplozję. Razem z innym podróżnym rzuca się do ucieczki. Zatrzymany przez kolejarzy zaprowadzony zostaje do Urzędu Ruchu, a stamtąd policjant do komisariatu. Po spisaniu protokołu opuszcza policję. Pod Hotelem Polskim zauważa go posterunkowy i przyprowadza ponownie na komisariat. Pierwsze przesłuchanie odbywa się nad ranem, początkowo Guzy nie przyznaje się do winy.
– Nie było mowy o jakiejkolwiek wynagrodzeniu za to co robiłem (…) czynu przystępnego jakiego dokonałem dopuściłem się dlatego, że czuje się Niemcem – tak powiedział Antoni Guzy na przesłuchaniu. Podkreślił, że jego matka z pochodzenia Niemka nigdy nie mówiła po polsku, zaś ojciec był Polakiem, który zginął w czasie I wojny światowej.
Antoni Guzy był ślusarzem. Pod koniec 1938 roku trafił na bezrobocie. Zaczął szukać pracy, chciał wyjechać do fabryki do Niemiec. W maju 1939 roku zapisał się do “Gewerkschaft Duetscher Arbeiter”, organizacji, która miała mu pomóc w znalezieniu pracy w Rzeszy. To wtedy zaczął spotykać się z członkami tej organizacji i zapewne wówczas został wytypowany jako przyszły zamachowiec. W Bielsku miał przypadkowo spotkać mężczyznę o nazwisku Obenau. Powiedział mu, że wie, iż szuka pracy i chce przejść przez zieloną granicę ze Słowacją do Niemiec. Obaj umówili się na spotkanie z Tatrach, dwa dni spędzili w schronisku na Słowacji. Obenau wszystko opłacał, a na koniec wycieczki poprosił Guzego, by wyszukał ludzi inteligentnych do przeprowadzania przez granicę. Guzy pojechał do kolonistów niemieckich pod Mielcem, tam odwiedził dawnego przyjaciela Heslera. Okazało się, że on także szuka ochotników. Wkrótce Hesler zapoznał go z Neumanem ze Skoczowa. Wtedy Guzy miał po raz pierwszy usłyszeć, że tak naprawdę chodzi o ludzi gotowych do akcji dywersyjnych w Polsce, do podkładania bomb.
W zeznaniu nie ma ani jednego zdania o wątpliwościach, rozterkach moralnych Guzego, sucho opisuje kolejne spotkania np. wyjazd do Lwowa, gdzie również miał odebrać walizki z bombą, te jednak nie dotarły na miejsce. Wspomina, że Hesler odpowiadał ze przygotowanie zamachu bombowego w Tarnowie i według jego zapewnień ładunek miał wywołać tylko pożar. Na końcu zeznania Antoni Guzy żałuje, że w wyniku podłożenia ładunku wybuchowego zginęli ludzie.
Jak wiadomo z dokumentów, wysadzenie tarnowskiego dworca było z jednym z etapów szeroko zakrojonej akcji dywersyjnej, przeprowadzanych przez hitlerowców w przededniu wojny. Choć trzeba powiedzieć jasno. Zniszczenie tarnowskiemu budynku nie miało żadnego znaczenia z punktu widzenia militarnego. Chodziło o zasianie paniki. Obok Tarnowa na niemieckiej liście znalazło się czternaście innych dworców kolejowych, jedenaście mostów oraz pięć elektrowni na terenie całej Polski.
Źródła: Archiwum Państwowe w Tarnowie.
itTarnow.pl, Tarnów – Wielki Przewodnik – Zawale, Tarnów 2202
A. Pietrzykowska “Ziemia Tarnowska w l. 1939-1945, (w) Tarnów Dzieje miasta i regionu, Tarnów 1987
Tarnowskie Centrum Informacji
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.