PORTAL POLONII - POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA <





HISTORIA - KULTURA
KOMPENDIUM WIEDZY DLA POLONII I POLAKÓW ZA GRANICĄ

Liczba publikacji o historii i kulturze polskiej:   1579





SZUKAJ W HISTORII I KULTURZE







1924-09-05     0000-00-00

Zamach na prezydenta Stanisława Wojciechowskiego

5 września 1924 roku na wystawie przemysłowej Targi Wschodnie we Lwowie doszło do zamachu na prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego. Sprawcą jak się póżniej okazało - nie od razu, co należy podkreślić - był 19-letni student ukraiński Teofil Olszewski zatrzymany przez niemiecki patrol w okolicy Bytomia, gdy 3 października 1924 usiłował przekroczyć nielegalnie granicę Polski.

Jak 7 września doniosła "Gazeta Lwowska" (pisownia oryginalna):

"Podczas jazdy powrotnej Pana Prezydenta Rzpltej z Targów do urzędu Województwa, w celu zamącenia entuzjastycznego nastroju, jaki panował w całym mieście z okazji przybycia Pana Prezydenta, rzucił jakiś osobnik na pl. Marjackim pod oddział ułanów, jadący za powozem Pana Prezydenta, małą petardę, która wcale nie eksplodowała i dopiero ruszona kopytami końskiemi, poczęła wydzielać dym. Sprawcą, którego ujęto, jak to stwierdzili naoczni świadkowie, był niejaki Stanisław Steiger, zajęty w składzie Meinla. Ekspertyza wojskowa stwierdziła, że petarda zawierała mieszaninę prochu, tak, iż nie mogła zawierać znaczniejszych skutków. Demonstracja ta nie wywarła żadnego znaczenia i w niczem nie zakłóciła entuzjastycznego nastroju, z jakim cała ludność witała Pana Prezydenta".

Echa zdarzenia błyskawicznie dotarły do Warszawy. Jak informowała ta sama "Gazeta Lwowska":

"Wiadomość o dokonaniu zamachu na osobę Prezydenta Rzpltej nadeszła tu o godz. 4 popoł., budząc wielkie zaniepokojenie wśród mieszkańców. Dzisiejsze dzienniki ranne prawie wszystkie potępiają dokonanie zamachu. "Ekspress Poranny" podkreśla, że chodziło tu o wywołanie wrażenia w mieście; żydowski "Nasz Przegląd" zdając sprawozdanie, nic nie wspomina o tem, że zamachu dokonał żyd, komunista. "Robotnik" powstrzymuje się od dania jakiejkolwiek oceny wypadków lwowskich, ograniczając się tylko na podaniu depeszy "PAT-a". "Gazeta Poranna" energicznie żąda ukarania winnych i przeprowadzenia jak najenergiczniejszego [sic!] śledztwa. "Kurjer Poranny" również omawia wypadki lwowskie, nie dając też większego sprawozdania i ograniczając się tylko do wiadomości z "PAT-a". Jak widzimy z powyższych głosów, prasa warszawska przeceniła incydent, który we Lwowie nie wywarł żadnego wrażenia".

Wracając do prawdziwego zamachowca. Olszewski zeznał niemieckiej policji, że zamachu dokonał na polecenie Ukraińskiej Organizacji Wojskowej oraz przekazał władzom niemieckim szczegółowe informacje o osobach, które pomogły mu w ucieczce z Polski. Niemcy postanowili nie wydawać młodego zamachowca władzom polskim i przyznać mu status uchodźcy politycznego, co miało ułatwić międzynarodowe nagłośnienie zamachu i wywołać konflikt polsko-ukraiński.

Odwrotnie strona polska która dążyła do wyciszenia informacji i zamachu, który stygmatyzował mniejszość ukraińską. Ten konflikt nie leżał w interesie władz II Rzeczpospolitej.

W efekcie polskie MSZ zwróciło się do Niemców o przekazanie akt sprawy Ukraińca. Z Berlina dotarły niekompletne zeznania, co doprowadziło do tego, że lwowski prokurator jeszcze 4 grudnia 1925 roku podtrzymywał oskarżenie wobec Stanisława Steigera i uniewinnił go dopiero "z braku dowodów" pod koniec grudnia 1925, po 15 miesiącach aresztu.

Strona polska zwracała się wielokrotnie o Teofila Olszewskiego, ale bez powodzenia. Jak się zdaje, zamach był elementem większej gry, która toczyła się pomiędzy Polską a Niemcami i ukraińskim podziemiem.







COPYRIGHT

KOPIOWANIE MATERIAŁÓW ZAWARTYCH W PORTALU ZABRONIONE

Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.