PORTAL POLONII - POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA <





HISTORIA - KULTURA
KOMPENDIUM WIEDZY DLA POLONII I POLAKÓW ZA GRANICĄ

Liczba publikacji o historii i kulturze polskiej:   1579





SZUKAJ W HISTORII I KULTURZE







1919-01-23     0000-00-00

Konflikt polsko-czechosłowacki

23 stycznia 1919 r., wojska czechosłowackie, zrywając wcześniejsze porozumienie, zajęły polską część Śląska Cieszyńskiego, przyznanego Polsce w wyniku porozumienia z listopada 1918 r.; zapoczątkowało to walki polsko-czechosłowackie.

U progu I wojny światowej Śląsk Cieszyński był zamieszkiwany przez dwie żyjące obok siebie społeczności - Polaków i Czechów. Już od końca XIX wieku rozwój gospodarczy zagłębia węglowego w okolicach Karwiny sprawiał, że na teren Śląska Cieszyńskiego w poszukiwaniu pracy przybywało wielu Polaków z ubogich rejonów Galicji. Zjawisko to niepokoiło Czechów, którzy zauważali, że stracą przewagę demograficzną. Ich odpowiedzią były działania na rzecz rozwoju osadnictwa czeskiego. W 1910 r. Polacy stanowili prawie 55 proc. ludności, Czesi 27,1 proc. Mimo to aż do 1918 r. stosunki pomiędzy działaczami narodowymi obu społeczności układały się poprawnie.

Już u zarania Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Czechosłowackiej, które uzyskały szansę wybicia się na niepodległość w wyniku pierwszej wojny światowej (przywódcy czescy skupieni w tzw. Radzie Narodowej funkcjonującej w Pradze proklamowali powstanie państwa czechosłowackiego 28 października 1918 r., a utworzenie państwa polskiego zapoczątkowało przejęcie przez Józefa Piłsudskiego 11 listopada 1918 r. dowództwa nad tworzącą się armią polską) między obu sąsiadami zrodził się poważny konflikt ciążący później przez wiele lat na ich wzajemnych stosunkach. 23 stycznia 1919 r. doszło do niczym nie sprowokowanej agresji czeskiej na część Śląska Cieszyńskiego, wchodzącą w skład państwa polskiego i zamieszkałą w większości przez ludność polską. Nie mogły więc odbyć się na tym obszarze wybory do Sejmu RP, wyznaczone na 26 stycznia 1919 r. w myśl ordynacji wyborczej wydanej przez rząd polski 28 listopada 1918 r. Śląsk Cieszyński został podzielony według zasady etnicznej na mocy porozumienia z 5 listopada 1918 r. między lokalnymi władzami: polską Radą Narodową Śląska Cieszyńskiego i czeskim Národním Výborem pro Slezsko. W umowie znalazło się stwierdzenie, że ma ona „charakter przejściowy i w niczym nie przesądza ostatecznego rozgraniczenia terytorialnego, które pozostawia się w całości rozstrzygnięciu przez czynniki powołane, tj. przez Rząd polski w Warszawie i Rząd czeski w Pradze”1. Powyższa klauzula wskazywała na konieczność porozumienia się obu najwyższych władz państwowych, które miałyby obowiązek ewentualnego bardziej precyzyjnego określenia granicy polsko-czeskiej na Śląsku Cieszyńskim. Rzecz jasna, strona polska stała niezmiennie na stanowisku podziału tej ziemi według zasady etnicznej. W grę mogły wchodzić jedynie drobne korekty na zasadzie wymiany poszczególnych gmin.

Z drugiej strony tymczasowy charakter umowy stwarzał zagrożenie dla interesów ludności polskiej na Śląsku Cieszyńskim, gdyż Edvard Beneš (późniejszy minister spraw zagranicznych Czechosłowacji), reprezentujący emigracyjny Czechosłowacki Komitet Narodowy, podpisał 28 września 1918 r. z ministrem spraw zagranicznych Francji Etienne Pichonem umowę, na mocy której Francja obiecywała poprzeć starania polityków czeskich o utworzenie państwa w „granicach swych byłych ziem historycznych”, czyli z dawnym Księstwem Cieszyńskim. Beneš zdawał sobie sprawę z tego, że Pichon nie orientował się, iż zobowiązuje się w imieniu Francji popierać również roszczenia czeskie wobec ziem zamieszkałych przez ludność polską. Przypuszczał nawet, że gdyby francuski minister był świadom tego faktu, nigdy nie zgodziłby się na podpisanie umowy w przyjętej formie. Czeski dyplomata sprytnie więc wykorzystał ignorancję przedstawiciela Francji, przygotowując grunt pod działania wymierzone przeciwko państwu polskiemu. Śląsk Cieszyński stanowił przedmiot pożądania władz praskich głównie zresztą ze względów gospodarczych. Na jego terytorium znajdowały się bowiem kopalnie wysokokoksującego węgla w zagłębiu karwińskim, huta żelaza w Trzyńcu oraz odcinek ważnej linii kolejowej łączącej Czechy ze Słowacją, z węzłem kolejowym w Boguminie. Kierownictwo powstającego państwa czechosłowackiego ignorowało aspiracje poszczególnych narodówmieszkających na obszarach, które chciało zagarnąć. W Pradze wychodzono z założenia, że nowa republika czechosłowacka powinna wzorować się na dawnych Austro-Węgrzech z tą tylko różnicą, że narodem panującym w wielonarodowościowym państwie byliby nie Austriacy (względnie Niemcy austriaccy) i Węgrzy, lecz Czesi. Beneš w rozmowie z 16 stycznia 1919 r. z Haroldem Nicolsonem, doradcą do spraw politycznych i dyplomatycznych delegacji brytyjskiej na konferencję pokojową w Paryżu, oświadczył otwarcie, że „Czechy pragną zrekonstruować Europę Środkową [Mittel Europe — zanotował Nicolsonl na podstawie, która nie byłaby ani niemiecka, ani rosyjska”. Przeto opierają swoje roszczenia „nie tyle na narodowych co międzynarodowych uzasadnieniach”, gdyż „ostatecznym celem jest stabilność Europy Środkowej”.

Władze w Pradze dążyły więc do uzyskania od mocarstw europejskich zgody na stworzenie możliwie największego państwa czechosłowackiego, obejmującego obszary zamieszkałe przez różne narodowości. Ponieważ naród czeski liczył tylko niecałe 7 min, przywódcy tworzonego państwa ukuli teorię o istnieniu jednego narodu czechosłowackiego. Po zsumowaniu bowiem Czechów i Słowaków otrzymywali liczbę prawie 9 min ludności, co podwyższało statystykę „narodu” gospodarza i pozwalało minimalizować wagę problemu pozostałych wchłoniętych narodów. Apetyty terytorialne rządu czechosłowackiego były zaś niemałe. Na posiedzeniu rady ministrów 2 stycznia 1919 r. rozważano aż cztery warianty granic państwa. Procent Czechów i Słowaków razem wziętych wahałby się w zależności od uzyskanego obszaru od 65% do 57%. Przy najmniejszych nabytkach terytorialnych w Czechosłowacji znalazłoby się 310 tys. Polaków, przy największych zaś 1 min 154 tys. W wariantach pośrednich drugim i trzecim przyjmowano, iż w republice mieszkać będzie 423 tys. lub 566 tys. Polaków. Podsumowując obrady, premier Karel Kramář konstatował, że rząd zgadza się na przyjęcie kombinacji drugiej i trzeciej ewentualności. Bagatelizując niebezpieczeństwo żywiołu węgierskiego dla państwa czechosłowackiego, chociaż byłby on liczebnie silniejszy od ludności polskiej — gdyż Węgrzy „nie są elementem kulturalnie silniejszym od nas” — twierdził jednocześnie, że „niebezpiecznym czynnikiem dla nas jest ze względu na swój podstępny charakter (záludnost) jedynie element polski”. Kramář przypisywał Polakom cechę, która wydawała się bardziej charakteryzować postępowanie władz czechosłowackich.

O ile w Warszawie myślano o szybkim porozumieniu z południowym sąsiadem, o tyle w Pradze czyniono wszystko, aby uchylić się od uznania reaktywowanej Rzeczypospolitej, udając, że państwo polskie w ogóle jeszcze nie powstało. Przykładem tego, może być fakt, iż Kramář mianował 18 listopada 1918 r. Karela Lochera konsulem przy Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie, zamiast wyznaczyć go na przedstawiciela przy rządzie polskim w Warszawie. Locherowi, który prosił o akredytowanie go przy rządzie polskim, władze w Pradze udzieliły negatywnej odpowiedzi. 4 stycznia 1919 r. departament zagraniczny prezydium rządu czechosłowackiego udzielił mu nawet ostrej reprymendy, by „nie mieszał się aktywnie w rozwój wydarzeń warszawskich”6. Taktyka przywódców Czechosłowacji obliczona była na ewentualne działania agresywne, łatwiejsze do przeprowadzenia przy założeniu, że na północy nie istnieje żaden organizm państwowy, lecz wyłącznie wiele różnych lokalnych ośrodków władzy. Formalnie władze praskie mogły zasłaniać się twierdzeniem, że rząd w Warszawie nie został jeszcze uznany przez mocarstwa zachodnie, kiedy życzliwie odnosiły się do funkcjonującego w Paryżu Komitetu Narodowego Polskiego Romana Dmowskiego, pretendującego do roli rządu emigracyjnego. Dopiero po zastąpieniu 16 stycznia 1919 r. dotychczasowego rządu polskiego o charakterze lewicowym i kierowanego przez Jędrzeja Moraczewskiego — gabinetem Ignacego Paderewskiego, mocarstwa zachodnie uznały oficjalnie władze polskie w Warszawie. Stany Zjednoczone uczyniły to 30 stycznia, Francja 24 lutego, Wielka Brytania 25 lutego, Włochy zaś 27 lutego. Wojska czeskie zdołały już jednak dokonać agresji na Śląsk Cieszyński, korzystając zresztą również z faktu zaangażowania większości sił polskich w walkach z Ukraińcami o Małopolskę Wschodnią.

Zanim jeszcze późniejszy Tymczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wrócił z twierdzy magdeburskiej, miejsca więzienia przez władze Drugiej Rzeszy niemieckiej, i znalazł się 10 listopada 1918 r. w Warszawie, funkcjonująca w Pradze Rada Narodowa w piśmie z 4 listopada do Stanisława Głąbińskiego, ministra spraw zewnętrznych w powołanym przez Radę Regencyjną w Warszawie rządzie Józefa Świeżyńskiego, protestowała przeciwko ogłoszeniu się przez Radę Narodową Śląska Cieszyńskiego władzą wykonawczą dla tego obszaru. Wiceprzewodniczący ciała praskiego Antonin Švehla operując pojęciem nienaruszalności „historycznego obszaru państwa czechosłowackiego”, stwierdzał, iż „wszczynanie przed czasem rozpraw w kwestiach spornych byłoby rzeczą szkodliwą i niebezpieczną dla obu bratnich narodów” oraz prosił o „zakomunikowanie naszego punktu widzenia Radzie Regencyjnej” (14 listopada przekazała ona pełnię władzy cywilnej w ręce Józefa Piłsudskiego — MKK). Rada Narodowa w Pradze zdecydowała się jednak w depeszy z 8 listopada do Stanisława Głąbińskiego uznać umowę z 5 listopada 1918 r. zawartą między lokalnymi władzami polskimi i czeskimi na Śląsku Cieszyńskim. Pod odpowiednim dokumentem podpis złożył nie tylko Švehla, lecz również jego koledzy Alois Rašin, Jiři Střibrný i František Soukup. Wszyscy czterej reprezentowali odpowiednio partię czeskich agrariuszy, narodowych demokratów, narodowych socjalistów i socjaldemokratów. Wkrótce jednak czechosłowacki konsul przy Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie Locher pozwolił sobie w imieniu rządu czechosłowackiego zwrócić się ustnie 30 listopada, a następnie pisemnie 2 grudnia 1918 r. do lokalnego krakowskiego ośrodka władzy oraz rządu w Warszawie. Locher powoływał się na pismo wystosowane do Głąbińskiego „w pierwszych dniach listopada” przez „Urząd Spraw Zagranicznych Czesko-Słowackiej Republiki”, nazywając je protestem przeciwko „naruszeniu suwerenności” państwa czechosłowackiego i zwracając uwagę, że „ta nota pozostała jednak bez odpowiedzi”. W tonie wyjątkowo ostrym stwierdzał, że „Rząd Czesko-Słowackiej Republiki nie uznaje tymczasowej ugody między Radą Narodową i Narodnim Výborem Śląskim, a takową tylko milcząco toleruje, celem zapobieżenia anarchji względnie krwawym starciom”.

Ponad dwa tygodnie wcześniej, Rada Narodowa Śląska Cieszyńskiego otrzymała z Pragi, 15 listopada 1918 r., telegrami, w którym piszący zaprzeczali, by „tymczasowe porozumienie Czechów i Polaków na Śląsku Cieszyńskim” zostało unieważnione przez Radę Narodową w Pradze. Taktyka czynników praskich polegała na dezinformowaniu polskich ośrodków kierowniczych co do zamiarów najwyższych władz czechosłowackich. Stanowisko rządu polskiego było jasne. Prezes rady ministrów Jędrzej Moraczewski poinformował 26 listopada Radę Narodową Śląska Cieszyńskiego, że na podstawie uchwały podjętej 25 listopada rząd „upoważnia Radę Narodową dla Śląska do wykonywania wszelkich atrybucji Rządu Krajowego na obszarze Śląska Cieszyńskiego I...]”. Nie ulegało więc wątpliwości, iż legalne władze Rzeczypospolitej traktowały wynegocjowane na podstawie umowy z 5 listopada 1918 r. powiaty Śląska Cieszyńskiego zamieszkałe w większości przez Polaków jako integralną część państwa polskiego. 6 grudnia polski minister spraw zagranicznych Leon Wasilewski wystosował notę do czechosłowackiego premiera Karela Kramářa, w której protestował przeciwko zajęciu przez wojska czeskie 1 grudnia miasta Bogumina, uznając ten fakt za pogwałcenie tymczasowej umowy z 5 listopada. Polski minister zwracał uwagę, że „postawa wojsk czeskich może tylko zepsuć dobre stosunki, panujące między obu narodami”. Kramář nie tylko nie zamierzał wyjaśnić na drodze dyplomatycznej incydentu, ale 11 grudnia podczas wystąpienia publicznego oskarżył władze polskie o zagrażanie żywotnym interesom państwa czechosłowackiego.

Sytuacja wyglądała dokładnie odwrotnie. Działania wojsk czeskich zagrażały polskiej ludności, a tym samym rodzącemu się państwu polskiemu również na obszarze położonym na południe od Śląska Cieszyńskiego, czyli na Ziemi Czadeckiej oraz Orawie i Spiszu od zachodu i wschodu okalającym Zakopane. Na początku grudnia wojska węgierskie zaczęły wycofywać się z wyżej wymienionych ziem zamieszkałych przez Polaków. Wojska czeskie wykorzystując zaistniałą sytuację, zajęły stację węzłową Czaca oraz zaczęły przygotowywać się do inwazji Orawy i Spiszu. W piśmie z 15 grudnia do polskiego Sztabu Generalnego minister spraw zagranicznych Wasilewski stwierdzał, mając na myśli Śląsk Cieszyński, Spisz i Orawę, że „nieobsadzenie wojskiem tych ziem kresowych, o charakterze czysto polskim, może pociągnąć za sobą utratę ich dla Polski” oraz informował, „iż w tych dniach wyjeżdża delegacja Rządu Polskiego do Pragi, celem porozumienia się w sprawach spornych oraz, że przedsięwzięte będą odpowiednie kroki u Enten te’y”.

Odpowiedź szefa Sztabu Generalnego gen. Stanisława Szeptyckiego z 18 grudnia 1918 r. napawała raczej pesymizmem. Informując Wasilewskiego, że „na rozkaz Nacz. Dow. z dnia 12.XII. Dow. G.O. Krakowskiemu zostało polecone przez Sztab Generalny wykonanie wyprawy na Orawę i Spiż, z zamiarem obsadzenia etnograficznej granicy Polski”, przyznawał, iż na Spiszu „dwie kompanie, które przemaszerowały z Nowego Sącza przez Lubowlę do Kieżmarku cofnęły się przed przeważającymi siłami czeskimi do Lubowli”

Donosił też w następnym piśmie skierowanym 22 grudnia do MSZ, że „wobec stosunkowo szczupłych sił wojsk polskich oraz brakach w ich wyekwipowaniu nie jest ono w stanie przedsięwziąć większej akcji na Spiżu i Orawie”. Generał usprawiedliwiał bezsilność wojska polskiego jego zaangażowaniem w walkach w Małopolsce Wschodniej, Wołyniu i Białorusi. Wyrażał opinię, iż „należałoby z powodu niemożności poparcia siłą zbrojną przedewszystkiem w drodze dyplomatycznej zabezpieczyć nasze kresy południowo-zachodnie”19. Rzeczywiście sytuacja militarna Polski kształtowała się wyjątkowo niekorzystnie. Sama jednak akcja dyplomatyczna nie poparta odpowiednim wysiłkiem zbrojnym nie była czynnikiem wystarczającym do odniesienia sukcesu politycznego.

16 grudnia dowódcy wojsk czeskich dysponując przewagą liczebną podporządkowanych im sił, zażądali w drodze ultimatum wycofania oddziałów polskich ze Spiszu (dotarły one do Lubowli i Kieżmarku) i Orawy. 24 grudnia została podpisana przez władze wojskowe obu stron umowa w Popradzie dotycząca przeprowadzenia linii demarkacyjnej na Spiszu niekorzystnej dla strony polskiej.

Minister Wasilewski zwracając się do wysłanego do Pragi przedstawiciela polskich władz centralnych Stanisława Gutowskiego pismem z 27 grudnia 1918 r., prosił go „o poczynienie starań celem przedłużenia” warunków „zawieszenia broni polsko-czeskiego na Spiżu”. Informował go ponadto, że „wojska polskie otrzymały rozkaz w razie natarcia oddziałów czeskich, nie cofać się przed przeważającą siłą”. Oczekiwał wiadomości od Gutowskiego, czy „wystosować w sprawie tej depeszę do koalicji z żądaniem interwencji”.

Gen.Szeptycki zwracał uwagę, że strona polska uważa, iż kwestie graniczne powinny zostać rozwiązalne na konferencji pokojowej i dlatego przeciwstawia się tworzeniu faktów dokonanych, która to zasada „powinna być ściśle przestrzegana przez Czechów”. Wskazywał na to, że przerzucenie wojsk polskich na front czeski osłabi siły polskie na wschodzie kraju „poważnie zagrożonego w tym momencie przez bandy bolszewickie, które postępują w ślad za wycofującą się armią niemiecką”. Ostrzegał przed anarchią, którą przynieść może zbrojny konflikt polsko-czeski, co zobliguje państwa Ententy do wojskowego zaangażowania się na ziemiach dawnej monarchii austro-węgierskiej. Gen. Szeptycki informował ponadto o wrogiej czeskiej propagandzie „wymierzonej w Polaków, [szerzonej] pomiędzy Rusinami zamieszkującymi regiony na południe od Galicji i na wschód od Nowego Sącza”. Szef sztabu pisał również o poważnym zagrożeniu, jakie niosła akcja czeska, dla „linii komunikacyjnych armii polskiej zaangażowanej we Wschodniej Galicji”.

29 grudnia MSZ w Warszawie zostało powiadomione przez PKL, że „wojska czechosłowackie, nie dotrzymując układu, zawartego w Popradzie dnia 24 grudnia 1918, przekraczają linię demarkacyjną, układem tym ustanowioną”. Polskie MSZ wysłało do swojej misji w Pradze telegram z 31 grudnia informujący o złamaniu przez stronę czeską układu dotyczącego Spiszu i zapowiadający, że „w razie posuwania się oddziałów czeskich starcie będzie nieuniknione”. Rząd czechosłowacki zajął stanowisko, że „lokalne umowy” go nie obowiązują oraz iż „nie może wziąć odpowiedzialności nawet za lokalne starcia. Nie ulegało zatem wątpliwości, że strona czeska nie dąży do polubownego załatwienia rodzących się konfliktów terytorialnych z Polską. Rzeczpospolita, której wojska zaangażowane były w walki z Zachodnio-Ukraińską Republiką Ludową oraz bolszewikami, nie była w stanie wydzielić odpowiedniej ilości sił zbrojnych, które przeciwstawiłyby się czeskim poczynaniom agresywnym.

Rada Narodowa Śląska Cieszyńskiego już 20 stycznia 1919 r. nie miała wątpliwości, że „nadchodzące wybory do Sejmu skłaniają Czechów do decyzji”. W depeszy z tego dnia do prezydium rady ministrów w Warszawie zwracała uwagę, że gromadzone są „wielkie siły wojskowe w ostrawskiem olicy”, a także przesyłane „duże transporty amunicji”. Między innymi te fakty miałyby świadczyć „o złych zamiarach Czechów”, którzy „conajmniej chcą uniemożliwić wybory w Zagłębiu”. Rada Narodowa skarżyła się, że „wojsko nam zabrano pod Lwów” i „jesteśmy obecnie bezsilni”. Występowała z prośbą „o natychmiastową pomoc wojskową na przeciąg tego tygodnia dla umożliwienia wyborów” oraz zwracała uwagę, że „wybory te na Śląsku mają charakter plebiscytu i że od nich naszem zdaniem zależeć ma los Śląska”. Następnego dnia prezydium rady ministrów przekazało tekst telegramu Piłsudskiemu oraz Sztabowi Generalnemu Wojska Polskiego. Polskie władze centralne nie potrafiły jednak dać odpowiedniej pomocy militarnej zagrożonemu najazdem czeskim Śląskowi Cieszyńskiemu.

Obroną Śląska Cieszyńskiego kierował dowódca okręgu śląskiego płk Franciszek Ksawery Latinik. Początkowo dowódca wojsk czeskich ppłk Josef Šnejdárek próbował wywrzeć presję na płk. Latiniku, przedstawiając mu rzekomą misję oficerów alianckich jakoby reprezentujących Wielką Brytanię, Francję, Włochy oraz Stany Zjednoczone i żądając wycofania oddziałów polskich ze Śląska Cieszyńskiego aż za rzekę Białkę.‘Płk Latinik odmówił spełnienia ultimatum, w którym ppłk Šnejdárek groził zbrojną inwazją w wypadku niespełnienia jego żądania, jakoby pochodzącego od władz wojskowych Ententy. Zbyt późno jednak polski dowódca zorientował się, że ma do czynienia z mistyfikacją i nie zdążył aresztować owej „delegacji”, która zdołała opuścić Cieszyn po godz. 11:00 23 stycznia 1919 r. Tego samego dnia wojska czeskie dokonały napadu na Śląsk Cieszyński.

Oddziały polskie stawiały zaciekły opór, ale nie były w stanie powstrzymać dysponującego dużą przewagą liczebną przeciwnika, który zdołał zająć Bogumin, a następnie karwińskie zagłębie węglowe. Po opanowaniu terenu wojska czeskie rozpoczęły terror, starając się zastraszyć miejscową polską ludność i w ten sposób zapewnić sobie spokój na tyłach. Dochodziło do mordowania rannych żołnierzy polskich i tych, których wzięto do niewoli. Płk Latinik zdawał sobie sprawę, iż próbując bronić Cieszyna, na co liczył ppłk Šnejdárek, poniósłby klęskę, która przesądziłaby o losie całego Śląska Cieszyńskiego aż po rzekę Białkę. Zdecydował zatem, zaskakując stronę czeską, cofnąć się na linię Wisły.

Wczesnym rankiem, jeszcze pod osłoną nocy, oddziały polskie obsadziły 27 stycznia linię Wisły. Tego samego dnia jednostki czeskie zaatakowały Cieszyn, nie napotykając żadnego oporu, niejako zatem trafiły w próżnię. Bitwa pod Skoczowem na zachodnim brzegu Wisły, która przesądziła o zahamowaniu natarcia czeskiego, trwała od 28 do 30 stycznia 1919 r.

Dla nowego premiera i ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Paderewskiego atak czeski na Śląsk Cieszyński był kompletnym zaskoczeniem. W pierwszych dniach stycznia 1919 r. Paderewski po przybyciu do Polski ze Stanów Zjednoczonych oświadczył w Krakowie delegatom Śląska Cieszyńskiego, że „ludność polska Śląska Cieszyńskiego może być zupełnie spokojną”. „Na podstawie oświadczeń odpowiedzialnych mężów stanu państw koalicji mogę Was zapewnić — kontynuował przyszły prezes rady ministrów — że kwestia Śląska Cieszyńskiego rozwiązaną zostanie na zasadzie etnograficznej”. Twierdził też autorytatywnie, iż „wszelkie fakta dokonane, któreby się opierały na innej zasadzie, są i będą bez znaczenia”. Według Paderewskiego „gdyby Czesi chcieli zająć zbrojnie jakąkolwiek część Śląska Cieszyńskiego, nie wpłynie to wcale na ostateczne rozstrzygnięcie tej sprawy, a sami zaszkodziliby sobie wielce w opinji koalicji.

Reakcja polskiego przywódcy na akcję czeską była bardzo ostra. W telegramie do czechosłowackiego ministra spraw zagranicznych z 23 stycznia 1919 r. Paderewski protestował „energicznie przeciwko tej agresji oddziałów czechosłowackich” uznając „akt dokonany przez armie czechosłowackie na obszarze Księstwa Cieszyńskiego za manifestacyjne pogwałcenie prawa międzynarodowego” oraz układu z 5 listopada 1918 r. między lokalnymi władzami polską i czeską. Żądał w imieniu rządu polskiego „precyzyjnych informacji na temat przyczyn wrogiego stanowiska oddziałów czechosłowackich” oraz rozkazu wycofania wojsk inwazyjnych. Paderewski zwracał uwagę, że „to właśnie rząd czechosłowacki poniesie odpowiedzialność za przelew krwi”, który nastąpi, gdy siły polskie stawią opór.

1 lutego 1919 r., została podpisana w Paryżu przez tzw. Wielką Czwórkę reprezentującą Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Włochy i Francję, tzn. prezydenta Woodrowa Wilsona, premiera Davida Lloyd George’a, premiera Vittoria Emanuele Orlanda oraz premiera Georges’a Clemenceau, a także przedstawiciela Polski Romana Dmowskiego. „Umowa w sprawie Księstwa Cieszyńskiego”. Dwa dni później 3 lutego — nie uzyskując od państw sprzymierzonych korzystniejszych dla Czechosłowacji warunków — złożył swój podpis pod umową również Edvard Beneš.

Wyznaczona nowa linia rozgraniczenia miała przebiegać wzdłuż linii kolejowej łączącej Czechy ze Słowacją i przecinającej Śląsk Cieszyński. Według brzmienia umowy „do czasu powzięcia przez Konferencję Pokojową postanowienia co do przyznania ostatecznego terytorium, część linii kolejowej na północ od Cieszyna i aż do okręgu kopalnianego będzie zajęta przez wojska czeskie, podczas gdy południowa część linii kolejowej od Cieszyna, włączając miasto Cieszyn aż do Jabłonkowa włącznie, będzie powierzona nadzorowi wojskowemu Polaków”.

Nie ulegało wątpliwości, że strona polska poniosła poważne straty terytorialne, zaś strona czeska, nie osiągając założonego celu, czyli nie opanowując całego Śląska Cieszyńskiego aż po rzekę Białkę, miała obowiązek na mocy decyzji podjętych w Paryżu, ustąpić z obszaru już zajętego między Wisłą a Olzą. Zamierzała jednak zrobić wszystko, aby sabotować postanowienia umowy paryskiej z 3 lutego 1919 r.







COPYRIGHT

KOPIOWANIE MATERIAŁÓW ZAWARTYCH W PORTALU ZABRONIONE

Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.